Ekonomia Polityczna Opisywanie zjawisk ekonomicznych
Ekonomia Polityczna
2mar/120

Czas najwyższy na Trzeciego Człowieka (1/2)

Dr Michael Lind

(data publikacji: 5 październik 1998)

Zapomnij o Marksie i Smithie. Czas na Fryderyka Lista

Pogłębiający się światowy kryzys gospodarczy - który teraz rozprzestrzenił się z Azji do Rosji i może uderzyć wkrótce w Amerykę Łacińską - ujawnił ubóstwo podejścia gospodarczego leseferystów, do którego Stany Zjednoczone nawoływały resztę świata. Liberalizacja rynków finansowych na całym świecie wzbogaciła międzynarodowych spekulantów ograniczając zarazem moc rządów (zarówno w krajach rozwiniętych, jak i krajach rozwijających się) do wspierania długoterminowych interesów ich producentów i konsumentów.

Niestety, chociaż gospodarcze załamanie rynków wschodzących zdyskredytowało leseferyzm, to pokazało również bankructwo konwencjonalnych alternatyw lewicowych i liberalnych. Do tej pory krytyka wolnorynkowej ortodoksji z lewej strony została zmonopolizowana przez demokratycznych socjalistów i neoliberałów. Żadna z tych szkół nie oferuje przekonującego alternatywnego modelu nowoczesnej gospodarki przemysłowej. Po prawie dwóch wiekach, nikt nie był w stanie pokazać wzorów, na których opierać miałoby się funkcjonowanie demokratycznej socjalistycznej gospodarki przemysłowej w skali krajowej lub globalnej.

Jeśli demokratyczni socjaliści są nadal zbyt blisko Karola Marksa, to neoliberałowie, tacy jak Bill Clinton i Tony Blair uczynili zbyt wiele ustępstw wobec Adama Smitha. Tak samo jak powojenni keynesiści, nie chcą oni kwestionować neoklasycznej ortodoksji ekonomicznej sprawiającej że państwo jest rozjemcą, a nie uczestnikiem gospodarki kapitalistycznej. Zamiast tego neoliberałowie skupiają się na redystrybucji poprzez hojne świadczenia społeczne i progresywne podatki. Neoliberalna teoria rozwoju, wyrażona przez prezydenta Clintona w wystąpieniu w Rosji, została zredukowana do stwierdzenia, że egzekwowanie praw własności zachęci zagranicznych inwestorów.

Czy to są jedyne alternatywy dla ekonomii politycznej prawicy - zaczątkowy demokratyczny socjalizm albo neoliberalizm, który oferuje echo wolnorynkowego globalizmu, a nie wybór? Ważne jest, aby przypomnieć, że socjalizm i liberalizm klasyczny to tylko dwie z trzech rywalizujących ze sobą tradycji ekonomii politycznej, które pojawiły się w pierwszej połowie XIX wieku. Trzy tradycje są symbolizowane przez Karola Marksa, Adama Smitha i Fryderyka Lista - niemiecko-amerykańskiego teoretyka i działacza, który opracował spostrzeżenia amerykańskich ekonomistów "narodowych" jako systematyczną teorię przemysłowego kapitalistycznego nacjonalizmu gospodarczego. To List (1789-1846), nauczył Niemców i później Japończyków podążać za XIX-wiecznym amerykańskim przykładem zastosowania taryf celnych i innych polityk przemysłowych, w celu promowania uprzemysłowienia swoich narodów. Ta dawno zapomniana postać miała większy wpływ na rozwój cywilizacji przemysłowej w Europie i Azji Wschodniej niż Marks i Smith.

List był obywatelem amerykańskim, niemieckim patriotą i uniwersalistą, który wierzył w najwyższą harmonię interesów narodowych. Był liberałem i demokratą, który podziwiał USA i Wielką Brytanię i chciał, by rozszerzenie przedstawicielstwa politycznego, wolności obywatelskich i rządów prawa towarzyszyło uprzemysłowieniu.

Friedrich List, tak jak Adam Smith i jego zwolennicy, był gospodarczym liberałem, który wierzył w własność prywatną i kapitalizm korporacyjny. Jednak List przeciwstawił „narodową ekonomię” z "kosmopolityczną" ekonomią angielskiej leseferystycznej szkoły Smitha i Davida Ricardo. Jak List napisał w pracy „Narodowy system ekonomii politycznej” (1837) doktryna smithowskich kosmopolitów "jest wyraźnie zatroskana jedynie o poszczególne jednostki oraz uniwersalną rzeczpospolitą obejmującą wszystkich członków rasy ludzkiej", dodając: "ale ta doktryna pomija kluczowy etap pośredni między jednostką i całym światem. Jest to naród, w którym jego członkowie są zjednoczeni przez więź patriotyzmu." Narody mogą poruszać się powoli, krok po kroku, na drodze do osiągnięcia światowego wolnego handlu. Zdaniem Lista, przedwczesne przyjęcie globalnego wolnego handlu utrwali na stałe przewagi krajów, które już się uprzemysłowiły (np. Wielka Brytania w 19 wieku i Stany Zjednoczone dzisiaj). Kraje rozwijające się powinny chronić swoje nowo powstające przemysły, dopóki ich nie dogonią. Gdy to nastąpi, kraje nowo rozwinięte powinny wycofać ochronę i zacząć konkurować z już rozwiniętymi.

Gdyby List żył dzisiaj, sprzeciwiał by się Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu za próbę wymuszenia na wszystkich krajach rozwijających się przyjęcia często niewłaściwego neoliberalnego modelu gospodarczego. Nie zgadzał by się z traktatami, takimi jak NAFTA, które pozbawiają biedne kraje wpływu na kształtowanie swojego rozwoju i przekształcają je w nisko opłacane miejsca montażowe dla korporacji z krajów bogatych.

 

Koniec części pierwszej

Michael Lind jest amerykańskim prawnikiem, ekspertem ds. stosunków międzynarodowych, amerykańskiej historii i ekonomii, współzałożycielem prestiżowej New America Foundation

Otagowano jako: , , Brak komentarzy
25gru/110

Złe doświadczenia Warszawy z prywatną energetyką

Na przełomie XIX i XX wieku Energetyczne Towarzystwo Francuskie uzyskało w Warszawie koncesję i doskonałą lokalizację na Powiślu. W środku miasta nad Wisłą wybudowało pierwszą elektrownię warszawską. ( Dziś w dawnym budynku mieści się biblioteka uniwersytecka ).

Pierwszy Konflikt:    Około 1905-1907 Miasto zdecydowało wprowadzić tramwaje elektryczne, ale elektrownia francuska odmówiła dostawy energii. W tej sytuacji Miasto było zmuszone wybudować na Woli,  w złej lokalizacji, własną elektrownię tramwajową.   ( Dziś w dawnym budynku mieści się Muzeum Powstania Warszawskiego ).

Drugi konflikt: Po Pierwszej Wojnie Światowej elektrownia francuska odmawiała dostawy energii dla dalszych dzielnic, m.in. w kierunku Woli i Ursusa. W tej sytuacji polskie

władze i Związek Elektrowni Polskich podjęły inicjatywę budowy małej elektrowni w Pruszkowie. ( Dziś działa tam elektrociepłownia ).

Trzeci konflikt: W latach światowego kryzysu 1928-1930 elektrownia francuska zawyżała ceny energii dla miasta. Miasto Warszawa zostało zmuszone do wyłączenia oświetlenia elektrycznego na części ulic (a gazowe zostało tam już zlikwidowane).

Wieloletnie procesy sądowe Miasta i polskich władz z Towarzystwem Francuskim nie dały rezultatu i dopiero po wygaśnięciu koncesji, około 1938 r. Miasto odzyskało swoją elektrownię.

W czasie Powstania 1944 r. Elektrownia Warszawska stanowiła jeden z głównych bastionów bohaterskich walk i obrony.

Niestety, Gospodarz miasta nie zna jego historii, nie umie gospodarować i lekkomyślnie sprzedaje nasze ciepłownictwo, gotując zły los Miastu i jego mieszkańcom. Od razu rodzi się też kolejne pytanie - czy w następnej kolejności Zarząd Miasta wystawi na sprzedaż również nasze tramwaje, wodociągi, oczyszczalnie ścieków, stadiony …. ?

Mamy prawo oczekiwać i domagać się, aby władze miasta we własnym zakresie, w sposób najbardziej racjonalny prowadziły własne przedsiębiorstwa inżynierii miejskiej i energetycznej, użyteczności publicznej, działające na zasadzie non profit i zapewniały mieszkańcom wszystkie usługi komunalne w sposób bezpieczny i możliwie tani. Przedsiębiorstwa te działają w warunkach monopolu naturalnego i ich prywatyzacja nie ma nic wspólnego z konkurencją. Po prywatyzacji będą dowolnie podnosić ceny swoich usług. Dlatego nie wolno ich prywatyzować, można natomiast przekształcić w formę akcjonariatu pracy pracowników i użytkowników (obywateli miasta).

( A może w ostateczności przyjdzie sprywatyzować sam zarząd miejski ? )

 

prof. dr hab. inż. Włodzimierz Bojarski

 

9gru/110

Wiedza – dobro wspólne, czy monopol komercyjny ?

prof. Włodzimierz Bojarski

 

Każde odkrycie naukowe oraz doskonałe rozwiązanie konstrukcyjne i technologiczne osiągane jest dzięki twórczemu wysiłkowi intelektualnemu, psychicznemu i fizycznemu samego twórcy oraz jego współpracowników, a także poniesieniu pewnych nakładów rzeczowych i finansowych. Ten sumaryczny koszt osiągniętego sukcesu jest jednak zawsze znikomy w porównaniu do kosztu poniesionego wcześniej, niekiedy w ciągu wieków, dla zdobycia wiedzy i doświadczeń, dostępnych dziś za darmo,  a niezbędnych i wykorzystanych do konkretnego, nowego sukcesu.

Jedyną naturalną, realną możliwością odwzajemnienia się dzisiejszego odkrywcy i wynalazcy ( zespołu naukowców i instytucji badawczej) za darmowe wykorzystanie wiedzy, wcześniej wypracowanej przez innych, jest udostępnienie i włączenie swego osiągnięcia do ogólnodostępnego zasobu wiedzy w celu dalszego jej rozwoju i wykorzystania przez innych.

Dodatkowo trzeba podkreślić, że żadne odkrycie i nowe rozwiązanie nie kreuje nowych praw natury, danych za darmo dla ogólnego pożytku, a jedynie je pełniej odkrywa i wykorzystuje. Również sam akt intelektualnego, osobistego „olśnienia” odkryciem czy wynalazkiem jest bardziej wynikiem danych za darmo przez naturę, twórczych zdolności ludzkiego umysłu, niż osobistej pracy.

Humanistyczna i cywilizacyjna misja rozwoju nauki i pomnażania wiedzy od stuleci łączy się z jej upowszechnianiem dla rozwoju i postępu ludzkości, bez żadnych ograniczeń i dyskryminacji. Wynagrodzeniem dla odkrywcy i wynalazcy była i jest przede wszystkim wewnętrzna satysfakcja i blask wewnętrznego olśnienia, a często również jakaś nagroda i szacunek w środowisku. Zdarzają się wprawdzie czasem także przykre konsekwencje odkrycia, czy wynalazku,  w formie jakichś nieporozumień, zawiści, czy kradzieży, szczególnie, gdy traktuje się je jako osobistą własność. Tego trzeba się wystrzegać.

W dzisiejszych warunkach powszechnej komercjalizacji, przywłaszczenie sobie (zawłaszczenie) odkrycia, dobrego pomysłu czy korzystnej technologii celem własnego, zastrzeżonego (opatentowanego) i zawężonego wykorzystania, obiecuje łatwy wzrost dochodu i stanowi dużą pokusę. Jest to jednak tylko zawoalowana forma zawłaszczania dobra wspólnego, sprzeczna ze wskazaną naturą rozwoju wiedzy oraz misją postępu cywilizacyjnego ludzkości. Stała się formą dominacji gospodarczej i wyzysku ekonomicznego szerokich rzesz społecznych przez wąskie grono właścicieli odkryć i wynalazków (głównie wielkich koncernów). Drastycznym przykładem są tu ceny lekarstw sztucznie zawyżone przez właścicieli zastrzeżonych receptur (niekiedy podchwyconych z „medycyny ludowej”), na które nie stać wielu chorych. Jakże niegodziwy dochód czerpie się z takiej niesprawiedliwości i krzywdy ludzkiej.

Uczciwa forma wynagrodzenia dla odkrywców i instytucji badawczych wynika w sposób naturalny z pierwszeństwa zastosowania i spopularyzowania. Pierwszeństwo w wykorzystaniu, wprowadzeniu na rynek i spopularyzowaniu przynosi zazwyczaj znaczne korzyści ekonomiczne. Popularyzacja własnego osiągnięcia naukowego to najlepsza, uczciwa reklama, umacniająca pozycję na rynku i przekładająca się również na wzrost uzasadnionych, godziwych dochodów.

Naturalnie, postulowane szerokie otwarcie dostępu do nowej wiedzy i ograniczenie czasowe ochrony patentowej i praw autorskich, wymaga skutecznego zabezpieczenia prawno-instytucjonalnego form popularyzacji i równego, wielostronnego udostępniania wiedzy w skali międzynarodowej. Potrzebne jest też skuteczne zabezpieczenie przed wtórnym ograniczaniem i fałszowaniem wiedzy.

 

Włodzimierz W. Bojarski -- polski energetyk, ekspert inżynierii systemów i zarządzania, polityk, profesor doktor habilitowany, senator I kadencji, członek Polskiej Akademii Nauk.

 

11lis/110

Czego nauczył nas kryzys?

 

Prof. Włodzimierz Bojarski

 

Obecny krach finansowy to nie pierwszy światowy kryzys i zapewne nie ostatni. Podobnie jak poprzedni, ma swoje źródło w systemie finansowym i nie tylko; jest to kryzys finansów i wartości moralnych. Dziwi, że ani władze państwowe, ani szanujący się uczeni nie pytają – kto spowodował kryzys i kto za niego odpowiada ? Taka sytuacja dodatkowo potwierdza prawdę, że nie rządy panują nad systemami finansowymi, ale systemy finansowe już od dawna dominują nad rządami i państwami.

 

Od czasu światowego kryzysu końca lat dwudziestych główną jego przyczynę upatrywano w światowym systemie finansowym i tkwiących w nim wadliwościach. Podjęto tę sprawę wówczas w Senacie USA i bardzo dobitnie w encyklice papieża Piusa XI z 1931 r. Wady systemowe nie zostały jednak wyjaśnione i usunięte ani wówczas ani obecnie. Stwarza to nadal duże zagrożenie. Ostateczne przezwyciężenie poprzedniego światowego kryzysu dokonało się w procesie gwałtownych przygotowań do Drugiej Wojny Światowej, w czym również negatywny udział miał światowy system finansowy.

Przezwyciężenie i trwałe odsunięcie widma kryzysu wymaga więc od USA i Unii Europejskiej zdecydowanych kroków celem dokonania zasadniczej reformy międzynarodowego systemu finansowego, zgodnie ze wskazaniami sprawiedliwości społecznej i etyki chrześcijańskiej. Wzywa do tego także Klub Rzymski w swej Deklaracji Amsterdamskiej z 2009 r. : „System finansowy trzeba przekształcić w instrument promowania etycznego, wyrównanego i trwałego rozwoju świata. Dlatego transakcje wewnątrz sektorowe trzeba uznać za przejaw przestępczości zorganizowanej.”

 

Od końcowych lat XX wieku dochodziły mądre głosy, m. in. Instytutu Schillera, wskazujące na rosnący balon wtórnych walorów finansowych bez pokrycia  i zapowiadające przybliżający się kryzys. Ale główny nurt nauki oraz polityki tego nie widział, nie słyszał i został podobno zaskoczony.

Kryzys przybliżył kilka prawd dosyć oczywistych, przesłanianych całe lata  przez naiwne, ale głośne i poprawne politycznie ideologie, o doskonałej regulacji rynkowej, minimalnej roli państwa, o trwałym, pomyślnym rozwoju globalnym i wzroście powszechnego dobrobytu. Kompromitacja tych ideologii przypomina, szczególnie naukowcom i politykom, obowiązek krytycznego myślenia, analizowania doświadczeń i przezorności. Trzeba przewidywać zarówno pomyślny rozwój sytuacji jak i przypadki katastrofalne.

 

Nie wolno wierzyć zapewnieniom o końcu kryzysu. Nie podjęto prawie żadnych reform systemów finansowych, a większość działań antykryzysowych ma charakter doraźny i nakręca tylko spiralę regresu pogłębiającą kryzys. Cięcia wydatków budżetowych, spadek płac realnych, zwolnienia i bezrobocie, to wszystko zmniejsza popyt, a więc również produkcję i dochody. Będzie narastała bieda, deficyty budżetowe i zadłużenie. Kryzys potrwa zapewne kilka lat.

 

Warunki kryzysu przyspieszają i zaostrzają rozwarstwienie majątkowo-dochodowe społeczeństwa, procesy destrukcji rodzin i środowisk, spadek kapitału społecznego oraz narastanie patologii. Postępuje spadek zaufania do władz, niezadowolenie społeczne i oczekiwanie naprawy państwa.

 

Kolejne rządy w Polsce nie umieją i nie chcą gospodarować majątkiem narodowym, nie potrafią też zrównoważyć budżetu państwa. Wyprzedają za granicę strategiczne, dochodowe obiekty i zasoby oraz zadłużają państwo, podcinając możliwości rozwojowe kraju.

 

Obecny kryzys finansów w Europie nakłada się w Polsce na negatywne skutki wadliwej, neoliberalnej transformacji, a w tym na znaczną destrukcję krajowych instytucji finansowych w latach dziewięćdziesiątych. Częściowym ratunkiem w złej sytuacji jest tylko pozostawanie polskiej gospodarki przy polskim złotym. Jest widoczne, że kryzys finansowy wyraźnie mniej dotknął te kraje UE, które zachowały swoją walutę, jak np. Szwecja i Polska, natomiast słabsze kraje strefy euro bliskie są bankructwa. Dlatego Polska musi zachować swój pieniądz do czasu wyrównania poziomu gospodarczego z krajami zachodnimi.

 

Neoliberalna transformacja ustrojowa została dokonana w Polsce wbrew uzgodnieniom „okrągłego stołu” o budowie „Polski samorządnej” i wbrew zasadom konstytucyjnym o ustroju społecznej gospodarki rynkowej (Art.1, 2, 20 i inne). Teraz, po skompromitowaniu ideologii neoliberalnej, gdy odcięło się od niej wielu uczonych światowych i niektóre państwa, w Polsce nadal ona dominuje; zaślepia polityków i wielu nauczycieli akademickich.

 

Niektórzy pytają – jaki byłby dobry model ustrojowy państwa i jego rola w obecnych warunkach, po odrzuceniu wcześniejszym komunizmu, a teraz liberalizmu. Mamy w kraju odpowiedź na to pytanie, opartą na wszechstronnych analizach doświadczeń wielu krajów i naszych własnych oraz na wskazanych ustanowieniach konstytucyjnych. Potrzebna jest w Polsce rzeczywista realizacja społecznej gospodarki rynkowej i budowa społeczeństwa obywatelskiego.

 

Gdy narasta kryzys, załamuje się idea solidarności w Unii Europejskiej i okazuje się, czego można było się spodziewać, że konwencje międzynarodowe, np. klimatyczna, dotyczące wolnego handlu i inne, nie muszą w pełni obowiązywać. Kraje silniejsze próbują nawet podkopać gospodarczo słabsze, jak np. Grecję. Każdy kraj musi więc liczyć przede wszystkim na siebie, na własne siły i bronić swoich interesów.

 

Przezwyciężenie kryzysu wymaga opracowania i realizacji nadzwyczajnego, rozwojowo-produkcyjnego programu państwowego, który pociągnie za sobą autentycznych produkcyjnych inwestorów prywatnych, a nie pseudoinwestorów skupujących państwowe długi. Konieczne jest do tego zachowanie pieniądza krajowego, krajowych kopalń, elektrowni, rafinerii, transportu i innych strategicznych obiektów. Potrzebna jest pełna mobilizacja społeczna oparta na zaufaniu i zrozumieniu. Potrzebny jest pokój wewnętrzny i międzynarodowy.

 

Trzeba rozwijać i umacniać polskie; państwowe, społeczne i spółdzielcze instytucje finansowe oraz inne formy rozliczeń wewnętrznych i współpracy gospodarczej, zmniejszając uzależnienie od kapitału zagranicznego i dominacji obcych korporacji. Trzeba wspierać krajową przedsiębiorczość, szczególnie produkcyjną, rozwój drobnych i średnich przedsiębiorstw, akcjonariaty pracy i partnerstwo publiczno-prywatne.

 

Do niedawna liczni ekonomiści skłonni byli uważać ekonomię za królowę nauk. Tymczasem doświadczenia ostatnich lat wykazały dotkliwe braki nauk ekonomicznych i kompetencji ekonomistów, nie tylko w przewidywaniu przyszłości, ale także w samym rozumieniu i objaśnianiu teraźniejszości. Jest to właściwie zrozumiałe, ponieważ niezwykła złożoność zjawisk społeczno-gospodarczych i politycznych oraz ich zmienność i zależność  od różnorodnych warunków miejsca i czasu powoduje potrzebę poznawania wielodyscyplinarnego i systemowo-procesowego naszej rzeczywistości. Tego trzeba się uczyć.

 

Włodzimierz W. Bojarski -- polski energetyk, ekspert inżynierii systemów i zarządzania, polityk, profesor doktor habilitowany, senator I kadencji, członek Polskiej Akademii Nauk.

 

28paź/110

Friedrich List: Narodowy system ekonomii politycznej (1)

Friedrich List: Narodowy system ekonomii politycznej
Księga I: Historia

Rozdział 1: Włosi

Podczas odrodzenia cywilizacji w Europie, nie było kraju w bardziej uprzywilejowanej pozycji, co do handlu i przemysłu, niż Włochy. Barbaryzm nie zdołał jeszcze całkiem wykorzenić kultury i cywilizacji starożytnego Rzymu. Genialny klimat i żyzna gleba, pomimo nieumiejętnego systemu jej uprawy, dawały obfite pożywienie dla licznej ludności. Najpotrzebniejsze rzemiosła i sztuki pozostały tak mało naruszone jak komunalne instytucje starożytnego Rzymu. Dobrze prosperujące rybołówstwo nabrzeżne stało się wszędzie wylęgarnią żeglarzy, a nawigacja na rozległych liniach wybrzeży Włoch kompensowała brak lądowych środków transportu. Bliskość Grecji, Azji Mniejszej, oraz Egiptu, bliskość morskich związków z nimi zabezpieczyła Włochom specjalne korzyści w handlu ze Wschodem, który uprzednio, choć nie w wielkiej skali, był prowadzony poprzez Rosję z krajami Północy. Dzięki tym stosunkom handlowym Włochy musiały nabyć te dziedziny wiedzy, oraz te sztuki i przemysły, które Grecja zachowała od czasów starożytnej cywilizacji.

Od czasu emancypacji włoskich miast przez Ottona Wielkiego, dawały one świadectwo tego, co historia potwierdzała wielokrotnie, że otóż wolność i przemysł są nierozłącznymi towarzyszami, pomimo, że jeden nie rzadko przychodził na świat przed drugim. Jeśli handel i przemysł wszędy kwitną, można być pewnym, iż wolność przyjdzie niedługo: gdziekolwiek Wolność rozwinęła swój sztandar, tedy na pewno prędzej lub później przemysł się zadomowi; gdyż nie ma nic więcej naturalnego, niż to by człowiek, raz materialnego czy mentalnego bogactwa doszedłszy, zapragnął przekazać te swe zdobycze swym następcom, lub to, że gdy już osiągnął wolność winien całe swe siły skierować na polepszenie swej kondycji fizycznej i intelektualnej.

Po raz pierwszy od czasu upadku wolnych państw starożytnych znów zaprezentowano światu spektakl miast Italii: wolnych i bogatych społeczności. Miasta i terytoria nawzajem wzrastały w stan dobrobytu i otrzymały mocny impuls w tym kierunku dzięki krucjatom. Transport krzyżowców z ich bagażem i materiałami wojennymi nie tylko sprzyjał włoskiej nawigacji, dawał również szanse i zachęty do zawierania korzystnych relacji handlowych z Orientem dla wprowadzenia nowych przemysłów, wynalazków i roślin i zaznajomienia się z nowymi smakowitościami. Z drugiej strony, uciski panów feudalnych zelżały wielokrotnie, z tych samych powodów, zmierzając w stronę większych swobód miast i uprawy ziemi.

Zaraz po Wenecji i Genui, Florencja stała się bardzo widoczna swymi manufakturami i biznesem wymiany pieniędzy. Już w dwunastym i trzynastym stuleciu jej manufaktury jedwabiu i wełny wielce rozkwitały; cechy tych rzemiosł brały udział w rządach, i pod ich wpływem ukonstytuowała się Republika. Samą produkcją wełny trudniło się 200 manufaktur, wytwarzających rocznie 80 000 sztuk materiału, dla którego surowiec był importowany z Hiszpanii. Ponadto, sprowadzano co rok surowy materiał z Hiszpanii, Francji, Belgii i Niemiec za 300 000 złotych guldenów, który, po wykończeniu we Florencji, eksportowano do Lewantu. Florencja uczestniczyła w interesach bankowych z całą Italią, posiadała osiemdziesiąt kantorów bankowych.[1] Roczny przychód jej Rządu wynosił 300 000 złotych guldenów (czyli dzisiejszych piętnaście milionów franków-F.L.), znacząco więcej niż przychody królestw Neapolu i Aragonii w tym okresie i więcej niż Wielka Brytania z Irlandią pod berłem królowej Elżbiety I.[2]

Widzimy zatem Włochy dwunasto- i trzynastowieczne posiadające wszystkie elementy gospodarczej prosperity, wyprzedzające wszystkie narody tak w handlu, jak w przemyśle. Ich rolnictwo i manufaktury służyły za wzory naśladowania i cele dążeń innych krajów. Ich drogi i kanały były najlepsze w Europie. Od nich przyjął cywilizowany świat banki, busolę, lepsze konstrukcje statków, system wymiany, oraz wiele przydatnych praktyk i praw handlowych, jak też i większą część instytucji miejskich i państwowych. Ich potęga, handlowa, wojenna i marynarska, jest zdecydowanie największa na morzach południowych. One to były we władaniu światowego handlu; za wyjątkiem tej jego małej części, która działa się na morzach północnych, handel ten dział się w obrębie Morza Śródziemnego i Czarnego.  One dostarczały wszystkim narodom wyrobów manufaktur, artykułów luksusowych, czy produktów z tropików, w zamian dostając surowce. Jednej tylko rzeczy brakowało Włochom, by zostać tym, czym stała się Anglia w naszych czasach, i ze względu na brak tej rzeczy, każdy element dobrobytu od nich odszedł; brakowało im narodowego zjednoczenia i potęgi, która z niego wypływa.

Miasta i rządzące siły we Włoszech nie działali jako członkowie jednego ciała, lecz walczyli ze sobą i niszczyli wzajemnie jako niezależne państewka. Podczas trwania tych konfliktów zewnętrznych każde państewko przeżywało walki wewnętrzne między demokracją, arystokracją i jedynowładztwem. Te konflikty, tak niszczące dla pomyślności narodu, były wszczynane i podsycane przez siły zewnętrzne z ich inwazjami oraz przez siłę krajowego duchowieństwa i jego ekskomunik, przez co podzielone włoskie społeczności wygrażały jedne drugim we wrogich obozach.

Jak Włochy zniszczyły się same widać najlepiej po historii ich państewek morskich. Najpierw widzimy potężne i wielkie Amalfi (od ósmego do jedenastego stulecia).[3] Jego statkami usłane były morza, a wszystka moneta w obiegu włoskim i w Lewancie pochodziła z Amalfi. Ono to posiadało najpraktyczniejszy kodeks praw morskich, a prawa te były w mocy w każdym porcie śródziemnomorskim. Potęga jego marynarki była zniszczona przez Pizę, Piza zaś upadła pod atakami Genui, a sama Genua, po stuletnim konflikcie musiała się podporządkować Wenecji.

Upadek samej Wenecji zdaje się być pośrednim rezultatem tej krótkowzrocznej polityki. Dla ligi państw włoskich nie byłoby problemem utrzymanie i umocnienie włoskiej przewagi w Grecji, Azji Mniejszej, Archipelagu i Egipcie ani jej ciągłe umacnianie i rozpościeranie dalej; lub też spowolnienie posuwania się Turków na lądzie i powstrzymanie ich korsarstwa na morzu, jednocześnie ścigając się z Portugalczykami o Przylądek Dobrej Nadziei.

Ale w praktyce, Wenecja była zostawiona sama sobie i swym siłom, osłabiona atakami pokrewnych państewek i europejskich potęg.

Nie byłoby trudnym dla dobrze zorganizowanej Ligii włoskich potęg wojskowych odparcie ataków wielkich monarchii i obronienie niezawisłości Italii. Próba sformowania takiej ligi została podjęta w 1526 roku, lecz nie w momencie wielkiego zagrożenia i tylko jako czasowa obrona. Obojętność i zdradliwość przywódców i członków tej ligi stało się przyczyną niedługo później zniewolenia Mediolanu i upadku Republiki Toskańskiej. Od tego czasu datuje się upadek przemysłu i handlu we Włoszech.[4]

W jej wcześniejszej i późniejszej historii Wenecja starała się być narodem dla samej siebie. Dopóki miała do czynienia tylko z małymi potęgami włoskimi czy obumierającą Grecją, nie miała problemów z utrzymaniem przewagi w manufakturach i handlu poprzez kraje leżące nad morzami Śródziemnym i Czarnym. Jednak gdy tylko zjednoczone i żywotne narody pojawiły się na politycznej scenie, stało się od razu jasne, iż Wenecja była jedynie miastem, a jej arystokracja jedynie miejską. To prawda, że podbiła kilka wysp i nawet duże prowincje, lecz rządziła nimi jak podbitymi ziemiami i stąd (wedle zeznań wszystkich historyków) każdy podbój zwiększał jej słabość zamiast siły.

W tym samym czasie duch, dzięki któremu Republika wzrastała, powoli w niej zamierał. Potęga i dobrobyt Wenecji – dzieło patriotycznej i heroicznej arystokracji, która wyrosła z energicznej i miłującej wolność demokracji – utrzymywał się i wzrastał tak długo jak swobodna energia demokracji udzielała jej wsparcia, a ta energia była kierowana przez patriotyzm, przez mądrość, przez bohaterski duch arystokracji. Lecz gdy arystokracja stawała się despotyczną oligarchią, niszczycielską dla swobód i energii ludu, tedy korzenie jej potęgi i bogactwa obumierały, pomimo że gałęzie i korona zdawała się kwitnąć jeszcze jakiś czas potem.[5]

‘Naród, który popadł w niewolę,’ rzecze Monteskiusz,[6] ‘stara się raczej zatrzymać to co posiada, niż nabyć więcej; wolny naród na opak chce raczej nabyć niż zatrzymać’. Do tej słusznej uwagi mógłby dla pełnej prawdy dodać – i ponieważ każdy stara się tylko zatrzymać bez nabywania jest skazany na klęskę, gdyż każdy naród, który nie czyni postępu naprzód, grzęźnie coraz głębiej i głębiej, a ostatecznie znika. Nie tylko dalecy od poszerzania swego handlu, czy dokonywania nowych odkryć, Wenecjanie nawet nie myśleli uczynić użytek czerpania korzyści z odkryć poczynionych przez inne narody. Możliwość bycia wyłączonymi z handlu z Indiami przez odkrycie nowych szlaków kupieckich nigdy im nie przyszła na myśl dopóki to się nie stało. W to, co widział cały świat, oni nie mogli uwierzyć; a gdy zaczęli dowiadywać się o kosztownych skutkach zmienionego stanu rzeczy starali się utrzymać stary szlak handlowy miast poznawać zalety nowego; starali się utrzymać dzięki drobnym intrygom to, co mogło być wygrane tylko dzięki mądremu wykorzystaniu nowej sytuacji w duchu przedsiębiorczości i dzielności. A gdy wreszcie potracili to, co posiadali, i gdy dobra wschodnich Indii powędrowały do Kadyksu i Lizbony miast ich własnych portów jak prostaczki czy rozrzutnicy zwrócili swe wysiłki ku alchemii.[7]

W czasach, gdy Republika rosła i kwiknęła, bycie zapisanym w Złotej Księdze było poważanym jako wynagrodzenie za wybitne trudy w kupiectwie, przemyśle, służbie wojskowej czy cywilnej dla Państwa. Pod tym warunkiem zaszczyt ten mógł przypaść cudzoziemcom; przykładowo, wyróżniającym się wytwórcom jedwabiu imigrującym z Florencji.[8] Lecz księga ta została zamknięta, gdy honory i państwowe pensje zaczęto poważać za rodzinny spadek klasy patrycjuszy. W późniejszym okresie, gdy zauważono potrzebę tchnięcia nowego życia w zbiedniałą i osłabioną arystokrację, księgę otwarto. Lecz głównym kryterium wpisania do niej nie były, jak dawniej, zasługi oddane Państwu, ale posiadanie majątku i szlachetne urodzenie. Z czasem przywilej bycia wpisanym do Złotej Księgi stał się tak mało poważany, iż pozostała otwarta przez stulecie prawie bez żadnych nowych wpisów.

Jeśli zapytamy Historii, jakie były przyczyny upadku Republiki i jej handlu, odpowiedziała by nam iż głównie były to głupota, zaniedbania i tchórzostwo zmęczonej arystokracji, oraz apatia ludu, który stał się niewolny. Kupiectwo i manufaktury Wenecji musiały zamierać, nawet gdyby szlak wokół Przylądka Dobrej Nadziei nie został odkryty.

Przyczyną tego, jak i upadku innych włoskich republik, był brak jedności narodowej, dominacja zagranicznych potęg, władza krajowego duchowieństwa, oraz pojawienie się większych, silniejszych i bardziej zjednoczonych narodowości w Europie.

Jeśli uważnie przemyślimy politykę handlową Wenecji, oczywistym zda się, iż wielkie dzisiejsze narody przemysłowo-handlowe są kopią Wenecji, tylko na większą (narodową) skalę. Prawami nawigacyjnymi i cłami w każdym przypadku chronione są rodzime statki i rodzime fabryki przed zagranicznymi, i szybko słuszną okazała się maksyma, iż dobrą polityką jest importować surowce z innych krajów, im w zamian eksportując skończone towary.[9]

Niedawno stwierdzano, broniąc zasady absolutnego i bezwarunkowego wolnego handlu, iż to polityka protekcjonizmu była przyczyną upadku Wenecji. To stwierdzenie zawiera trochę prawdy i bardzo dużo błędu, gdyż jeśli prześledzimy historię Wenecji chłodnym okiem, zauważymy iż w jej przypadku, jak i później wśród wielkich królestw, wolność handlu międzynarodowego bądź restrykcje tegoż miały w różnych epokach raz to dobroczynny, raz to negatywny wpływ na dobrobyt Państwa. Nieograniczona wolność handlu była dobra dla Republiki w pierwszych latach jej istnienia; jakżeby inaczej urosła z wioski rybackiej do potęgi handlowej? Lecz polityka protekcyjna dawała jej korzyści także, gdy już osiągnęła pewien poziom siły i bogactwa, gdyż dzięki niej osiągnęła wytwórczą handlową supremację. Protekcja stała się obciążeniem dopiero po osiągnięciu supremacji przez jej handel i produkcję, gdyż przez to wszelka konkurencja z innymi narodami została wyłączona, w rezultacie premiując indolencję.  Zatem nie wprowadzenie polityki protekcyjnej lecz trwanie w niej długo po tym, jak minęły powody dla jej wprowadzenia, zaszkodziło Wenecji.

Stąd teza, do której się uciekliśmy, me tę wielką wadę, iż nie uwzględnia wzrostu wielkich narodów z dziedzicznymi władcami. Wenecja, choć będąca władczynią prowincyj i wysp, jako pojedyncze włoskie miasto mogła się równać w konkurencji jeno z innymi włoskimi miastami w czasie swego rozkwitu przemysłu i handlu; jej zabraniająca polityka handlowa mogła jej służyć tak długo, dopóki całe narody nie stanęły z nią w szranki. Lecz gdy tylko to się stało, mogłaby utrzymać swą supremację tylko stają na czele zjednoczonej Italii i włączając do swego systemu protekcyjnego cały naród włoski. Żadna polityka handlowa nie mogła być dość przebiegła by zapewnić dominację pojedynczego miasta nad całymi narodami.

Na przykładzie Wenecji (o ile chciano by obciążać ochronną polityki handlową) można wywnioskować ni mniej ni więcej niż to - jedno miasto lub małe państwo nie może ustanowić i utrzymywać takiej polityki skutecznie w konkurencji z wielkimi państwami i królestwami, oraz, że wszelkie potęgi, które za pomocą polityki ochronnej osiągnęły pozycję supremacji handlowej i produkcyjnej, mogą (po tym jak ją osiągnęły) powrócić z korzyścią do polityki wolnego handlu.

W argumencie uprzednio referowanym, jak w każdym innym przypadku, gdy wolność handlu międzynarodowego jest przedmiotem dyskusji, spotykamy się z nieporozumieniem, które stało u podłoża wielu błędów, spowodowanych przez nadużywanie pojęcia "wolność". O wolności handlu mówi się w takich samych słowach jak o wolności religijnej czy wolnościach komunalnych. Dlatego przyjaciele i zwolennicy wolności czują się szczególnie zobowiązani do obrony wolności we wszystkich jej formach. I tak termin "wolny handel" stał się popularny nie czyniąc niezbędnego rozróżnienia pomiędzy wolnością handlu wewnętrznego w państwie i wolnością handlu pomiędzy poszczególnymi narodami, pomimo, że te dwie w swej naturze i działaniu są tak różne, jak niebo od ziemi.

Podczas gdy ograniczenia w handlu wewnętrznym państwa są zgodne tylko w bardzo nielicznych przypadkach z wolnością poszczególnych obywateli, w przypadku handlu międzynarodowego najwyższy stopień wolności jednostki może zawierać wysoki stopień polityki protekcyjnej. Rzeczywiście, jest to nawet możliwe, że największa swoboda w handlu międzynarodowym może doprowadzić do niewoli narodowej, jak mamy nadzieję, by dalej wykazać z przypadku Polski. W odniesieniu do tego prawdziwie mówi Monteskiusz, "Handel nie ma nigdzie większych ograniczeń niż w wolnych narodach, i nigdy nie poddaje się mniejszym niż pod despotycznym rządem." (10 *)

 

Przypisy:

1. De l'Ecluse, Florence et ses Vicissitudes, pp. 23, 26, 32, 163, 213.

2. Pechio, Histoire de l'Economie Politique en Italie.

3. Amalfi zamieszkiwało w okresie jej dobrobytu 50000 mieszkańców. Flavio Guio, wynalazca kompasu żeglarskiego, był obywatelem Amalfi. To po złupieniu Amalfi przez Pizańczyków (w 1135 lub 1137), odkryto starożytną księgę, która później stało się tak szkodliwa dla wolności i energii Niemiec – (kodeks)  Pandectae.

4. Dlatego Karol V był niszczycielem handlu i przemysłu we Włoszech, był nim także w Holandii i Hiszpanii. Był wprowadzającym nadanie szlachty patentem, i autorem pomysłu, iż prowadzenie handlu lub wytwarzanie to czynności haniebne dla szlachty - pomysłu, który miał najbardziej destrukcyjny wpływ na krajowy przemysł. Przed jego panowaniem idea przeciwna przeważała; Medyceusze nadal zajmowali się handlem długo po tym, jak stali się udzielnymi władcami.

5. "Quand les nobles, au lien de verser leur sang pour la patrie, au lieu d'illustrer l'etat par des victoires et de l'agrandir par des conquetes, n'eurent plus qu'a jouir des honneurs et a se partager des impots on dut se demander pourquoi il y avait huit ou neuf cents habitants de Venice qui se disaient proprietaries de toute la Republique." (Daru, Histoire de Venise, vol. iv. ch. xviii.)

6. Esprit des Lois, p. 192.

7. Zwykły szarlatan, Marco Brasadino, głoszący posiadanie umiejętności wytwarzania złota, został przyjęty przez wenecką arystokrację jako zbawca. (Daru, Histoire de Venise, vol. iii. ch. xix.)

8. Wenecja, tak jak później robiły to Holandia i Anglia, nie traciła okazji by zachęcać do siebie przemysł wytwórczy i kapitał z innych państw. Także poważna liczba wytwórców jedwabiu wyemigrowała z miasta Luces, gdzie już w trzynastym wieku kwitły manufaktury jedwabiów i brokatu, do Wenecji, ze względu na opresje lukańskiego tyrana Castruccio Castracani. (Sandu, Histoire de Venise, vol. i. pp. 247-256.)

9. Sismondi, Histoire des Republiques Italiennes, Pt. I, p. 285.

10. Esprit des Lois, livre xx. ch. xii.

 

Tłumaczenie: EkonomiaPolityczna.pl